Roland Kostrzewa

Categories:  Roland Kostrzewa, [o tw├│rczo┼Ťci]

Tyle malarska, co i kobieca intuicja Beaty W─ůsowskiej ka┼╝e jej patrze─ç na ten ┼Ťwiat jedynie przez pryzmat artystycznej wolno┼Ťci, kt├│ra dla jednych b─Ödzie bosk─ů rado┼Ťci─ů, dla innych infantylnym szale┼ästwem, dla niej samej stanowi instynktowne praktykowanie barwy.

Bierne i statyczne postacie jej kobiecego Edenu, po uszy zanurzone w “g─Östej” aurze oczekiwania, cechuje w r├│┼╝nym stopniu ujawniana otwarto┼Ť─ç na kr─ů┼╝─ůce wok├│┼é niej fluidy uczu─ç. Kruche i delikatne naczynia cia┼é wype┼énia na przemian b┼é─Ökitny smutek i nostalgia lub nami─Ötno┼Ť─ç w gor─ůcych barwach mi┼éo┼Ťci i nienawi┼Ťci.

Hieratyczne posiady trzech matron, eleganckie przyjaci├│┼éki s─ů mimo wszystko krewniaczkami pomarszczonych faustowskich Matek. Ich wp├│┼éprzymkni─Öte powieki i okulary przeciws┼éoneczne to tylko kamufla┼╝ wobec s┼éabo┼Ťci ┼Ťmiertelnik├│w. Gdzie jest owo jedyne oko na wszystko, na bezczas biologicznego trwania gatunku i porz─ůdkowanie drobiazg├│w ? Kt├│ra z nich jest bezlitosn─ů Atropos ?
Poddajmy si─Ö losowi, pozw├│lmy dzia┼éa─ç na nasz─ů pod┼Ťwiadomo┼Ť─ç kolorowym zakl─Öciom, niech na chwil─Ö bodaj nasz europejski umys┼é odwr├│ci si─Ö od taksowania czasu i przestrzeni!

Roland Kostrzewa
Tychy, 1997

Tags: , ,

Comments are closed.