PRACA DYPLOMOWA – Aran┼╝acja wystawy malarstwa Beaty W─ůsowskiej w tyskiej galerii sztuki OBOK

Categories:  o..., praca dyplomowa, wystawy
Tags: , , ,

Praca dyplomowa licencjacka. “Aran┼╝acja wystawy malarstwa Beaty W─ůsowskiej pt. “Mitologia EWY” w tyskiej galerii sztuki OBOK”. Promotor dr hab. Adam Czech, autor: Alicja Turek, kierunek: architektura wn─Ötrz. Katowice, czerwiec 2014

aran┼╝acja wystawy malarstwa Beaty W─ůsowskiej w tyskiej galerii sztuki OBOK

Alicja Turek – Absolwentka Wy┼╝szej Szko┼éy Technicznej w Katowicach, wydzia┼éu Architektury, Budownictwa i Sztuk Stosowanych. Prowadzi wraz z m─Ö┼╝em Pracowni─Ö Projektowo-Wykonawcz─ů w Tychach. Od niedawna Hodowca Go┼é─Öbi Pocztowych. Jej pasja to sztuka,projektowanie, go┼é─Öbie i p┼éywanie.
Zdj─Öcia: Praca dyplomowa licencjacka. “Aran┼╝acja wystawy malarstwa Beaty W─ůsowskiej pt. “Mitologia EWY” w tyskiej galerii sztuki OBOK”. Promotor dr hab. Adam Czech, autor: Alicja Turek, kierunek: architektura wn─Ötrz. Katowice, czerwiec 2014

Zmiany s─ů nieuniknione

Categories:  *MALARSTWO, aktualne wystawy, eseje
Tags: , ,

Zmiany s─ů nieuniknione. Zmiany s─ů nieprzewidywalne. Zmiany wywieraj─ů wp┼éyw. Pragniemy zmian. Unikamy zmian. Reagujemy na zmiany. ┼Üwiat ewoluuje. Adaptujemy ┼Ťwiat do w┼éasnych potrzeb i adaptujemy si─Ö do takiego ┼Ťwiata.

KONTEKST

Cykl STUDIUM ZMIANY to pr├│ba spojrzenia na “zmian─Ö”. Na wszystkie znaczenia, jakie zawiera to poj─Öcie. Zacz─Ö┼éam od namalowania obraz├│w. Nigdy nie projektuj─Ö obraz├│w, nie wyobra┼╝am ich sobie, niczego nie zak┼éadam, do niczego nie d─ů┼╝─Ö. Buduj─ůc obraz zdaj─Ö si─Ö na przypadek. Opracowa┼éam autorsk─ů metod─Ö, kt├│ra pozwala mi uwolni─ç si─Ö od celowo┼Ťci, od w┼éasnego lub zewn─Ötrznego ÔÇ×chc─Ö, lubi─Ö, podoba mi si─ÖÔÇŁ. Od rezultat├│w ┼Ťwiadomych dzia┼éa┼ä. Dlatego i teraz, mimo ┼╝e zmieni┼éam spos├│b malowania, moje decyzje i ┼Ťwiadome wybory dotyczy┼éy wy┼é─ůcznie procedury, narz─Ödzi i ┼Ťrodk├│w wyrazu. Korzystaj─ůc z nich improwizowa┼éam. wi─Öcej

Zwierzenia, 50×50, akryl na p┼é├│tnie, nr kat. 35-26
S┼éoneczny dzie┼ä,┬á50×50, akryl na p┼é├│tnie, nr kat. 35-27

Zapraszam na wystaw─Ö:

STUDIUM ZMIANY
Galeria ArtNova2 ZPAP. Katowice, ul. Dworcowa 13 (do końca sierpnia 2015)
Artpub Galeria – od godz.: 20.30 w pi─ůtek 21.08.2015 w niesko┼äczono┼Ť─ç :)

Kreska w moich obrazach

Categories:  eseje
Tags: , ,

Beata W─ůsowska "Popo┼éudnie z kotami" fragment

W obrazach rzadko po ni─ů si─Ögam. Trudno obwie┼Ť─ç przedstawiane przeze mnie formy konturem. Nie jest te┼╝ ┼éatwo precyzyjnie wskaza─ç granice barwnych plam, bo plamy nie ko┼äcz─ů si─Ö “ostro”, ale i nie przechodz─ů p┼éynnie w inny kolor.
Kiedy spr├│bujemy oddzieli─ç jedn─ů plam─Ö od drugiej, zawsze kt├│ra┼Ť b─Ödzie “pokrzywdzona”, kt├│ra┼Ť straci, aby zyska─ç mog┼éa ta druga.

Przedstawiony obok fragment obrazu “Popo┼éudnie z kotami” pozwala zaobserwowa─ç te cechy mojego malarstwa. Widzimy tu trzy kolory (czerwony, ┼╝├│┼éty i b┼é─Ökitny), jednak nie wiadomo gdzie przebiega granica mi─Ödzy nimi. Ka┼╝dy kto j─ů poprowadzi, uzyska inny rezultat. Dodatkow─ů trudno┼Ť─ç stwarza brak pierwotnego rysunku, kt├│ry konstruowa┼éby obraz.
To, co widzimy na obrazie nie zosta┼éo zaplanowane, zaprojektowane, nie by┼éo malowane z natury. Wynik┼éo z przypadkowego rozk┼éadu form i kolor├│w, na kt├│re na┼éo┼╝y┼éam (w wyobra┼║ni) konstrukcj─Ö – m├│j sta┼éy┬ámotyw porz─ůdkuj─ůcy – sylwetk─Ö kobiety. W pl─ůtaninie barwnych plam podmal├│wki “wypatrzy┼éam” sylwetki (nieistniej─ůcych w rzeczywisto┼Ťci, ale i nie wymy┼Ťlonych) kobiet. Kiedy spostrzeg┼éam ich oczy, usta wiedzia┼éam ju┼╝ gdzie s─ů i jak wygl─ůdaj─ů. Teraz musia┼éam jedynie zredukowa─ç barwny szum, tak by i widz m├│g┼é je zobaczy─ç.

A kreska? Na widocznym fragmencie jest czerwon─ů obwiedni─ů. Trudno j─ů nazwa─ç konturem, bo cho─ç podkre┼Ťla ob┼éo┼Ť─ç niebieskiej plamy, nie robi tego dok┼éadnie. Jest bardziej sugesti─ů (m├│wi: tu jest co┼Ť okr─ůg┼éego) ni┼╝ precyzowaniem formy. ┬áAkcentuje b┼é─Ökitn─ů plam─Ö, ale jej nie opisuje, jak to zwykle robi kontur. Taki spos├│b pokazywania rzeczy ma na celu odwr├│cenie uwagi od konkretnych przedmiot├│w, i przekierowanie jej na fakt ich mniej lub bardziej po┼╝─ůdanej obecno┼Ťci. O kolorach i formach w moim malarstwie

Arogancja! Arogancja! Arogancja!

Categories:  rynek sztuki
Tags: , , ,

*

SŁAWA: DLACZEGO NIE MA SŁAWNYCH ARTYSTÓW? Stacha Szabłowskiego
Artyku┼é jest trafny, ale i b┼éyskotliwie przewrotny. Czytaj─ůc go bijemy brawo, jednak kiedy si─Ö wgry┼║─ç, okazuje si─Ö, ┼╝e opisuje (i uzasadnia) mechanizm, kt├│ry generuje problemy na polu sztuki. Poni┼╝ej moje uwagi. Tezy autora artyku┼éu pogrubi┼éam. .

*
Artysta nie musi by─ç s┼éawny ÔÇô Rozumiem przez to, ┼╝e gremium, kt├│re “opiekuje si─Ö” wybranym artyst─ů jest zwolnione z odpowiedzialno┼Ťci za brak s┼éawy. Chodzi zapewne, o to ┼╝eby instytucja, kt├│ra inwestuje w artyst─Ö nie by┼éa rozliczana z “ogl─ůdalno┼Ťci”.

Znaczenie ma siatka kontekst├│w:ÔÇ×gdzie, przez kogo, z kim, w czymÔÇŁ (kiedy┼Ť m├│wiono o tym “sitwa”). Nie jest wa┼╝ne co zrobi┼é artysta, ani jak.┬á Dzie┼éo mo┼╝e by─ç bana┼éem, ale poniewa┼╝ spe┼éni┼éo wszystkie warunki (“Pozycja artyst├│w, z kt├│rymi wystawia┼é. Klasa stypendi├│w, kt├│re otrzymywa┼é. Si┼éa nazwisk, kt├│re o nim pisa┼éy, ranga kolekcji, w kt├│rych si─Ö znalaz┼é…“) zostaje usankcjonowane jako warto┼Ťciowe. I odwrotnie, dzie┼éo mo┼╝e by─ç wa┼╝ne i warto┼Ťciowe, ale jego kontekst to: ÔÇ×nigdzie, przez nikogo, z nikim, w niczymÔÇŁ, nie przebi┼éo si─Ö ÔÇ×na salonyÔÇŁ, wi─Öc pozostanie niezauwa┼╝one, poniewa┼╝ instytucja nie posiada narz─Ödzi, kt├│re pozwalaj─ů jej takie dzie┼éo zauwa┼╝y─ç.

Artysta nie potrzebuje publiczno┼Ťci. Nie ma potrzeby, ┼╝eby jaki┼Ť przypadkowy widz pl─ůta┼é si─Ö po galerii. Nabrudzi tylko. Wpu┼Ťcimy go oczywi┼Ťcie, kiedy zapuka, ale nie b─Ödziemy mu tego u┼éatwia─ç. ÔÇ×Fundacja nie zamyka si─Ö, ale i nie otwiera, bo obecno┼Ť─ç przypadkowego widza jest w gruncie rzeczy bez znaczenia.ÔÇŁ
Z drugiej strony, to fundacja, a nie instytucja publiczna, mo┼╝e jej wolno. Nie znam statutu FGF. Wolno jej je┼Ťli nie korzysta ze ┼Ťrodk├│w publicznych.

ÔÇ×publiczno┼Ť─ç ÔÇô nie wyst─Öpuje w spektaklu, a je┼╝eli nawet jest obecna, to nie ma do odegrania ┼╝adnej roli.” Odgrywanie r├│l (z definicji) nie jest zadaniem publiczno┼Ťci. Wszystko jedno, czy m├│wimy o publiczno┼Ťci koncertu, czy galerii sztuki. Sztuka to dialog, a nie monolog Narcyza. M├│wimy: o czym┼Ť (dzielimy si─Ö), komu┼Ť, do kogo┼Ť (interakcja, relacja, wi─Ö┼║, itp.), albo jedno i drugie. Artysta potrzebuje widza, potrzebuje odbiorcy.

ÔÇ×Arty┼Ťci pokazuj─ů swoje prace publiczno┼Ťci, ale nie czekaj─ů na weryfikacj─Ö z jej strony.ÔÇŁ [...] Merytokracja pracuje [...] nad precyzyjnym pozycjonowaniem sztuki, kt├│re dokonuje si─Ö w siatce kontekst├│w: gdzie, przez kogo, z kim, w czym. Kiedy ta ekspercka spo┼éeczno┼Ť─ç zako┼äczy swoj─ů robot─Ö, publiczno┼Ťci nie zostaje wiele do powodzenia;”
Publiczno┼Ť─ç powinna bezkrytycznie akceptowa─ç decyzje (aby zrozumia┼éa przekaz, merytokracja przygotowuje i udost─Öpnia w widocznym miejscu jedyn─ů dozwolon─ů interpretacj─Ö. Dzie┼éo jest “obudowywane do nieprzytomno┼Ťci kuratorskim statement, wraz z dy┼╝urn─ů protez─ů aksjologiczn─ů, czyli przymiotnikem -ÔÇ×najwa┼╝niejszeÔÇŁ A. Biernacki).
Autentyczne zainteresowanie publiczno┼Ťci (a nie to sprowokowane lub zmanipulowane i nie aplauz) jest niezb─Ödnym elementem interakcji pomi─Ödzy tw├│rc─ů i odbiorc─ů. Jest warunkiem koniecznym do rozwoju tw├│rcy i sztuki. Brak reakcji jest jak brak deszczu, artysta wi─Ödnie (no chyba, ┼╝e jest pod kloszem i kropl├│wk─ů, ale wtedy, co to za artysta?). Im bardziej anonimowy odbiorca, sam z siebie, zainteresuje si─Ö dzie┼éem, tym bardziej uniwersalne dzie┼éo. Nie chodzi o t┼éum, lecz o ka┼╝dego widza osobno. (Tu oczywi┼Ťcie pojawia si─Ö zagadnienie kiczu. Czego by o nim nie m├│wi─ç, jest uniwersalny i globalny.) To moment, w kt├│rym potrzebna jest merytokracja. Powinna przesiewa─ç, a nie pozycjonowa─ç.

[...] anonimowy widz dowiaduje si─Ö po prostu o wcze┼Ťniej dokonanych ustaleniach.ÔÇŁ W ┼╝adnym razie nie wolno mu kwestionowa─ç tej “merytorycznej” decyzji i w─ůtpi─ç w jej s┼éuszno┼Ť─ç i rzetelno┼Ť─ç. Wszelkie objawy zw─ůtpienia b─Öd─ů pi─Ötnowane. Tak ustanowione dzie┼éo sztuki jest bo┼╝kiem (┼Ťwi─Öta marka). Nale┼╝y bi─ç przed nim pok┼éony, modli─ç si─Ö do niego i za nie, aby znalaz┼éo patrona w osobie bogatego kolekcjonera. Poniewa┼╝:

artysta tworzy dla konkretnego kolekcjonera. ÔÇ×Sztuka jest z kolei teatrem jednego widza ÔÇô i nie jest to abstrakcyjny odbiorca, kt├│rym mo┼╝e by─ç ka┼╝dy, tylko znany z imienia, nazwiska i twarzy kolekcjoner.ÔÇŁ Tak pracuje artysta komercyjny. Kiedy┼Ť m├│wiono “na zam├│wienie”, albo by┼éo si─Ö artyst─ů dworskim. Wygl─ůda na to, ┼╝e za spraw─ů pieni─Ödzy zmienia si─Ö ustr├│j ┼Ťwiata sztuki.

ÔÇ×Artysta musi przekona─ç do swojej sztuki pojedynczego cz┼éowieka, z kt├│rym nie spotyka si─Ö na gruncie s┼éawy, lecz dwustronnego porozumienia.ÔÇŁ – Umizguje si─Ö do kolekcjonera? ÔÇ×Kolekcjoner nie chce by─ç primus inter pares rzeszy fan├│w; woli raczej nale┼╝e─ç do grupy wtajemniczonych i uprzywilejowaniach, w gruncie rzeczy tym lepszej, im w─Ö┼╝szej.ÔÇŁ – To dzie┼éo musi by─ç wiarygodne i przekonuj─ůce, a nie artysta czy kurator (statment). Je┼Ťli jest inaczej, to znaczy, ┼╝e obracamy si─Ö w ┼Ťwiecie d├│br Veblena, a nie sztuki ÔÇô nazywajmy rzeczy po imieniu.

ÔÇ×Wielu (bogatych kolekcjoner├│w) traktuje j─ů (sztuk─Ö) jako narz─Ödzie wyr├│┼╝niania si─Ö ze wsp├│lnoty, demonstrowania swoich indywidualnych, wyj─ůtkowych mo┼╝liwo┼Ťci ekonomicznych i kulturalnych kompetencji.ÔÇŁ
Autor m├│wi o tzw. efektcie Veblena (ÔÇ×Teorii klasy pr├│┼╝niaczejÔÇŁ) . ÔÇ×Bogactwo jest ┼║r├│d┼éem presti┼╝u i pe┼éni nale┼╝ycie swoj─ů rol─Ö tylko w├│wczas, je┼Ťli manifestuje si─Ö je w spos├│b ostentacyjny.ÔÇŁ Im co┼Ť jest dro┼╝sze, tym bardziej po┼╝─ůdane. ┬áDop├│ki obracano sztuk─ů dawn─ů (i modernistyczn─ů) nie by┼éo problemu. Ten pojawia si─Ö kiedy mamy do czynienia ze sztuk─ů najnowsz─ů. Sztuka wsp├│┼éczesna jest jednym z niewielu p├│l, na kt├│rym mo┼╝na wypozycjonowa─ç ÔÇ×NICÔÇŁ. I zrobi─ç to za publiczne pieni─ůdze.

ÔÇ×Sztuk─Ö prze┼╝ywa si─Ö (i posiada) w pojedynk─Ö, w samotno┼Ťci.ÔÇŁ – Dzie┼éo sztuki, a nie sztuk─Ö, prze┼╝ywa si─Ö albo nie.

ÔÇ×Sztuka jest teatrem jednego widza.ÔÇŁ – a ksi─ů┼╝ka, film, piosenka nie? Bo jest du┼╝a widownia, tysi─ůce egzemplarzy? Dlatego, ┼╝e ogl─ůdam film w towarzystwie m─Ö┼╝a, to widz─Ö podw├│jnie, widz─Ö jego oczami?

ÔÇ×Dop├│ki ekonomiczne losy artyst├│w zale┼╝e─ç b─Öd─ů od pojedynczych os├│b, tw├│rcy sztuk wizualnych nie b─Öd─ů naprawd─Ö s┼éawni.ÔÇŁ – od jakich pojedynczych os├│b zale┼╝─ů losy artyst├│w i co ma piernik do wiatraka? Los Bjork tak┼╝e zale┼╝y od pojedynczych os├│b, bo na koncert idzie ka┼╝da osoba – pojedynczo. I tych os├│b musi by─ç wiele, ┼╝eby artystk─ů ud┼║wign─Ö┼éa koszty.
Je┼Ťli natomiast, chodzi o artyst├│w sztuk wizualnych, ich losy zale┼╝─ů od polityki kulturalnej i zamo┼╝no┼Ťci pa┼ästwa, od ich w┼éasnej aktywno┼Ťci. Od talentu i szcz─Ö┼Ťcia. Od sytuacji geopolitycznej i wielu innych czynnik├│w. I oczywi┼Ťcie od uk┼éad├│w.

ÔÇ×instytucje nie mog─ů oby─ç si─Ö bez publiczno┼Ťci, dla niej istniej─ů.ÔÇŁ – i co teraz, ojej, ojej ÔÇô jednak musimy mie─ç publiczno┼Ť─ç, bo nie b─Ödzie na pensje i i ┼Ťrodki czysto┼Ťci i nie b─Ödzie sponsora (inwestora), bo ten sprawdza statystyki. Finansowane ze ┼Ťrodk├│w publicznych dzie┼éo nie potrzebuje publiczno┼Ťci, artysta nie potrzebuje widza, ale instytucja tak. Im wi─Öcej tym lepiej. Gry i zabawy, noce nie dnie, cyrk. Obieranie ziemniak├│w i kiszenie og├│rk├│w.

ÔÇ×instytucje proponuj─ů widzom, aby zaanga┼╝owali si─Ö w ┼╝ycie instytucjonalne.ÔÇŁ Nie rozumiem. Je┼Ťli co┼Ť jest instytucj─ů sztuki, ma statut, misj─Ö i bud┼╝et (na dzia┼éalno┼Ť─ç statutow─ů). Proponuje wystawy, a nie prowadzenie administracji. Proponuje sztuk─Ö, a nie rozrywk─Ö (nawet je┼Ťli prowadzi dzia┼éalno┼Ť─ç gospodarcz─ů, bo ma za ma┼éy bud┼╝et). ZAWSZE proponuje sztuk─Ö, bo to jest jej CEL, a nie dzia┼éalno┼Ť─ç instytucjonaln─ů i rozrywkow─ů.

ÔÇ×W koncepcji ┼Ťwiata sztuki jako azylu, w kt├│rym dyskurs s┼éawy jest zawieszony, kryje si─Ö pewna warto┼Ť─ç.ÔÇŁ – S┼éawa nie podnosi warto┼Ťci artystycznej, wi─Öc nie nale┼╝y jej wi─ůza─ç ze sztuk─ů i omawia─ç w kontek┼Ťcie sztuki. Najpierw jest warto┼Ť─ç artystyczna, a potem dopiero uznanie (a nie s┼éawa). Brak uznania nie ┼Ťwiadczy o braku warto┼Ťci artystycznej, a uznanie nie jest jej gwarantem.
Co to znaczy “pewna warto┼Ť─ç”? – “W tym, ┼╝e artysta wizualny nie mo┼╝e by─ç tak s┼éawny jak np. David Bowie, kryje si─Ö pewna warto┼Ť─ç”. Co konkretnie? Warto┼Ť─ç artystyczna, intelektualna, estetyczna czy materialna? Kto z niej czerpie korzy┼Ťci? Artysta? Instytucja? To jest pokr─Ötne.

Dla mnie pewne jest tylko to, ┼╝e instytucja za publiczne pieni─ůdze interesuje si─Ö wybranymi artystami. I tak powinno by─ç. Jednak selekcja i kwalifikacja (opisana merytokracja) jest zwolniona z procedur, kt├│rym podlegaj─ů wszystkie inne podmioty. Nie ma ┼╝adnych konkurs├│w, casting├│w, niczego co definiuje ┼Ťcie┼╝ki dost─Öpu dla anonimowego artysty.

W Polsce wci─ů┼╝ trzeba wiedzie─ç “gdzie, przez kogo, z kim, w czym”, tylko ┼╝e to wiedza tajemna. Od 30. lat tworz─Ö i nadal nie wiem kogo powinnam zna─ç, gdzie by─ç, z kim spa─ç. Tak, jeste┼Ťmy na tym poziomie.
Filmowcy jako┼Ť rozwi─ůzali ten problem. Maj─ů PISF. Od kiedy istnieje, radykalnie poprawi┼éa si─Ö jako┼Ť─ç polskich film├│w. U nas wci─ů┼╝ d┼╝ungla i arogancja. I jest coraz gorzej, bo coraz wi─Öksze pieni─ůdze s─ů w grze, pieni─ůdze dla kt├│rych mo┼╝na bezkosztowo (na koszt podatnika) wygenerowa─ç bardzo du┼╝o KITU. KIT jest gwarancj─ů du┼╝ej stopy zwrotu z inwestycji.

A tu ┼Ťwietnym pi├│rem Andrzeja Biernackiego “Secon hand” na podobny temat.

Rzecz sama w sobie

Categories:  kotwice, terminator
Tags: , , , ,

ÔÇ×Rzecz sama w sobieÔÇŁ, noumen (gr. ╬Ż╬┐╬┐¤Ź╬╝╬Á╬Żo╬Ż; rzecz wyobra┼╝ona; pomy┼Ťlana od nous ÔÇô rozum, duch) ÔÇô termin wprowadzony do filozofii przez Immanuela Kanta oznaczaj─ůcy rzecz sam─ů w sobie. Dla Kanta noumen oznacza┼é rzeczywisto┼Ť─ç, kt├│ra istnieje niezale┼╝nie od ┼Ťwiadomo┼Ťci i kt├│ra jest absolutnie niepoznawalna, i nie mo┼╝e si─Ö sta─ç ÔÇ×rzecz─ů dla nasÔÇŁ, tzn. nie mo┼╝e by─ç poznana.

Kant twierdzi┼é, ┼╝e ÔÇ×rzecz sama w sobieÔÇŁ jest przedmiotem transcendentnym, oznacza co┼Ť, o czym nic nie wiemy ani (przy obecnym ustroju naszego intelektu) nic wiedzie─ç nie mo┼╝emy. Wed┼éug Kanta nie mo┼╝emy pozna─ç ÔÇ×rzeczy samej w sobieÔÇŁ, kt├│r─ů nazywa tak┼╝e noumenem, gdy┼╝ ludzkie poznanie dotyczy tylko zjawisk, tj. fenomen├│w.

źródło: Wikipedia

ÔÇ×┼Üwiat, o kt├│rym nic nie wiemÔÇŁ ÔÇô tak rozumiem obraz zanim zostanie namalowany. Nie wymy┼Ťlam go. Nie projektuj─Ö. Nie ilustruj─Ö zjawisk, ani nie pokazuj─Ö wygl─ůd├│w rzeczy. Badam k┼éad─ůc farby na powierzchni p┼é├│tna.
Ka┼╝dy ┼Ťlad farby na p┼é├│tnie jest jak krok postawiony na nieznanej drodze. Jest sprawdzaniem ÔÇ×gruntuÔÇŁ, pytaniem o to, np.: ÔÇ×co si─Ö stanie, je┼Ťli ÔÇŽ?ÔÇŁ, ÔÇ×je┼Ťli po┼éo┼╝─Ö w tym miejscu kolor ┼╝├│┼éty (a nie np. czerwony)?ÔÇŁ, ÔÇ×je┼Ťli usun─Ö palm─ÖÔÇŁ, ÔÇ×je┼╝eli zmieni─Ö jej kszta┼ét?ÔÇŁ itp. Czego dowiem si─Ö o sobie, o ┼Ťwiecie?

Moje pierwsze malarskie zadanie polega na przygotowaniu podmal├│wki. Nie jest to jednak podmal├│wka w dawnym rozumieniu tego s┼éowa, czyli monochromatyczny szkic kompozycyjny maj─ůcy ustawi─ç ┼Ťwiat┼éa i kontrasty oraz osadzi─ç temat na p┼é├│tnie.
Moja podmal├│wka jest obrazem abstrakcyjnym. Powstaje podczas malowania innych obraz├│w. Dobra podmal├│wka jest ÔÇ×g─ÖstaÔÇŁ i zr├│┼╝nicowana (jest zapisem historii mieszania farb podczas pracy nad kilkoma innymi obrazami). Posiada nieuporz─ůdkowan─ů struktur─Ö (brak wyra┼║nego uk┼éadu kompozycyjnego, niejednorodne i nieharmonijne grupy plam i barw). ┬áJest tak “niepoznawalna” jak to tylko mo┼╝liwe. Taka podmal├│wka powstaje bardzo d┼éugo i bardzo ┼éatwo j─ů zepsu─ç (sformalizowa─ç, uporz─ůdkowa─ç w zamkni─Öty uk┼éad kompozycyjny, o strukturze czytelnej, kompletnej, jednorodnej i harmonijnej).

Na t─Ö “niepoznawalno┼Ť─ç” nak┼éadam ┼Ťwiadome dzia┼éania. Skupiam si─Ö na kolorach i kszta┼étach, kt├│re mnie “wo┼éaj─ů”, “kusz─ů”. Zwracam na nie uwag─Ö, bo z jakiego┼Ť powodu s─ů mi bliskie. Wzmacniam i czyszcz─Ö wybrane w ten spos├│b kolory, upraszczam i wyg┼éadzam formy. Po zako┼äczeniu pracy p┼éaszczyzna obrazu sprawia wra┼╝enie abstrakcji, ale ni─ů nie jest. Jest rzeczywisto┼Ťci─ů, kt├│rej nie znam, lub kt├│rej nie rozpoznaj─Ö, rzeczywisto┼Ťci─ů, w kt├│rej jestem obecna. Jest nieregularna, nieuporz─ůdkowana, nieopisywalna. Nie ma zauwa┼╝alnej kompozycji.

Teraz stery przejmuje wola. Do p┼é├│tna dopuszczam w┼éasne intencje i nastawienie, do┼Ťwiadczenie i wiedz─Ö. S─ů zogniskowane na kobieco┼Ťci. Kobieco┼Ť─ç jest kluczem. Wyb├│r tego klucza to decyzja. Pozwala mi na bezpo┼Ťredni wgl─ůd w rzeczywisto┼Ť─ç kobiety (nikt wi─Öcej nie jest mi potrzebny, aby moje obserwacje by┼éy prawdziwe). Mog┼éabym oczywi┼Ťcie wnika─ç w rzeczywisto┼Ť─ç np. m─Ösko┼Ťci, tylko ┼╝e wtedy by┼éabym jedynie lektork─ů, a nie autork─ů ÔÇ×sprawozdaniaÔÇŁ. Mog┼éabym zignorowa─ç p┼ée─ç, patrze─ç jako cz┼éowiek. Tu tak┼╝e musia┼éabym posi┼ékowa─ç si─Ö obserwacjami z drugiej r─Öki, a to oddala┼éoby mnie od prawdziwo┼Ťci.
Na kolejnym etapie pracy, odnaleziona w uk┼éadzie ÔÇ×nie-formÔÇŁ, sylwetka kobiety staje si─Ö motywem przewodnim, form─ů organizuj─ůc─ů i porz─ůdkuj─ůc─ů kompozycj─Ö obrazu (niepoznawaln─ů rzeczywisto┼Ť─ç). Kompozycja obrazu wynika z transformacji, kt├│rym podlegaj─ů kolory i kszta┼éty w ca┼éym procesie malowania. Nie jest zaplanowana. Nie narzucam jej obrazowi. Akceptuj─Ö to, co si─Ö wy┼éoni. Obraz ÔÇ×objawia mi si─ÖÔÇŁ i dopiero na ko┼äcu mog─Ö stwierdzi─ç co namalowa┼éam. Co ÔÇ×si─Ö namalowa┼éoÔÇŁ. Teraz ju┼╝, z chaosu barwnych plam widz mo┼╝e wyodr─Öbni─ç kobiet─Ö. Jedn─ů, dwie lub trzy. To wcale nie znaczy, ┼╝e obraz jest portretem.

Jak pisa┼éam wy┼╝ej, na pocz─ůtku procesu bia┼ée p┼é├│tno by┼éo obiektywn─ů rzeczywisto┼Ťci─ů. Teraz pokryte farbami, nadal jest niepoznawaln─ů rzeczywisto┼Ťci─ů. Rozpoznajemy formy. To pozwala na dowolne, swobodne skojarzenia. Ka┼╝dy ma w┼éasne skojarzenia, ale obraz jest niepoznawalny. Tak na pocz─ůtku, jak i na ko┼äcu. Jedyne co zostaje poznane i rozpoznane, to kobieco┼Ť─ç. Widz j─ů rozpoznaje, ja autorka w procesie malowania uzyskuj─Ö dost─Öp do g┼é─Öbszych jej pok┼éad├│w.

W tym miejscu zaczyna si─Ö czas na s┼éowa, na opis. Na interpretacje dozna┼ä i do┼Ťwiadcze┼ä, kt├│rych ┼║r├│d┼éem jest obraz. Obraz otwiera pole do absolutnej wolno┼Ťci. Ka┼╝dy mo┼╝e widzie─ç cokolwiek zechce, lub potrafi zobaczy─ç. Ka┼╝de doznanie jest mo┼╝liwe. Wszystko co trzeba, to chcie─ç.